Decyzja między coworkingiem a klasycznym najmem biura sprowadza się do trzech rzeczy: ilu osób dotyczy, ile dni w tygodniu naprawdę siedzą w biurze i jak długo chcesz się zobowiązać.
Koszty, które widać i które nie są widoczne
Czynsz za metr kwadratowy to dopiero początek klasycznego najmu. Dochodzą opłaty eksploatacyjne, media, internet, sprzątanie, ochrona, meble, adaptacja pomieszczeń i kaucja. W coworkingu większość z tych pozycji jest w jednej cenie za biurko albo za pokój.
Elastyczność jako wartość finansowa
Umowa na pięć lat to zobowiązanie na kwotę, którą trzeba wpisać w plan finansowy. Gdy zespół rośnie o połowę albo maleje o jedną trzecią, nadwyżka lub brak miejsca generują koszt. Elastyczna powierzchnia pozwala dodać albo zdjąć biurka w następnym miesiącu.
Próg opłacalności
Weźmy przykład z założeniami przykładowymi. Hot desk kosztuje 70 zł za dzień z limitem 690 zł miesięcznie, biurko stałe 1 150 zł. Przy trzech dniach w tygodniu hot desk wychodzi na około 910 zł, ale limit obcina go do 690 zł. Biurko stałe zaczyna się opłacać dopiero, gdy ktoś przychodzi niemal codziennie.
Przy dziesięciu osobach pracujących trzy dni w tygodniu różnica między długim najmem a hot deskami może sięgać kilku tysięcy złotych miesięcznie. Policz to dla własnych stawek w kalkulatorze.
Pytania przed decyzją
- Ile osób będzie w biurze w typowy wtorek, a ile w piątek.
- Czy potrzebujesz własnego adresu rejestrowego i szyldu.
- Czy rozmowy zespołu wymagają zamkniętego pokoju.
- Jak szybko planujesz urosnąć w ciągu roku.
Jeśli odpowiedzi to mała obecność, rozwój i brak wymogu własnego szyldu, wygrywa coworking. Przy stałej, dużej obecności i długim horyzoncie bliżej do klasycznego najmu. Firmom z kilkoma miastami pomoże konto firmowe z jedną fakturą.